UE pozwala na finansowanie bezpiecznej aborcji z istniejących funduszy społecznych

Źródło zdjęcia, Anadolu via Getty Images
- Autor, Paul Kirby
- Stanowisko, Redaktor ds. Europy
- Czas czytania: 6 min
We wtorek polski sąd ogłosił wyrok w sprawie apelacji trzech lekarzy oskarżonych o zaniedbania, które miały przyczynić się do śmierci ciężarnej kobiety w 2021 roku.
Sąd Okręgowy w Katowicach rozpatrywał odwołania od ubiegłorocznego orzeczenia sądu w Pszczynie, który uznał wszystkich trzech medyków za winnych narażenia pacjentki na utratę życia, a jednego z nich również za nieumyślne spowodowanie jej śmierci. Proces ponownie zwrócił uwagę opinii publicznej na restrykcyjne prawo aborcyjne obowiązujące w Polsce.
Izabela z Pszczyny zmarła na sepsę w 22. tygodniu ciąży po wystąpieniu ciężkich powikłań. Jej śmierć wywołała ogólnokrajowe protesty.
Postępowanie toczy się zaledwie kilka dni po tym, jak Komisja Europejska poinformowała państwa członkowskie, że mogą korzystać z istniejących funduszy UE na finansowanie bezpiecznych zabiegów przerywania ciąży.
Nastąpiło to po tym, jak europejska inicjatywa obywatelska My Voice, My Choice zebrała 1,1 mln podpisów, domagając się wsparcia dla kobiet pozbawionych dostępu do bezpiecznego i legalnego przerywania ciąży. Grupa określiła decyzję Komisji jako zwycięstwo kobiet w Europie oraz polityczne zobowiązanie do ochrony ich praw.
Komisja nie zdecydowała się jednak na stworzenie nowego mechanizmu finansowania, który umożliwiłby kobietom z regionów o restrykcyjnych przepisach podróżowanie do krajów, w których aborcja jest dostępna.
Podkreśliła natomiast, że w ramach istniejącego Europejskiego Funduszu Społecznego Plus każde państwo członkowskie samo decyduje o sposobie wykorzystania środków.

Źródło zdjęcia, NurPhoto
Komisja poinformowała, że fundusz nie był dotąd wykorzystywany do finansowania bezpiecznych aborcji, jednak już istnieje i nie wymaga oczekiwania na przyszłe negocjacje budżetowe.
Teoretycznie kobieta podróżująca do innego państwa członkowskiego w celu przerwania ciąży mogłaby mieć pokryte koszty transportu, zakwaterowania, badań oraz samego zabiegu ze środków pochodzących z istniejącego funduszu.
Podobnie mogłoby to dotyczyć kobiety z obszaru wiejskiego, która musi udać się do innego regionu w swoim kraju.
Koordynatorka My Voice, My Choice, Nika Kovač wezwała Komisję do przekazania państwom członkowskim jasnych wytycznych dotyczących sposobu wykorzystania funduszy UE.
Europejskie inicjatywy obywatelskie zostały wprowadzone przez UE 14 lat temu, aby umożliwić wzywanie Komisji – organu wykonawczego UE – do podjęcia działań legislacyjnych, jeśli organizatorzy kampanii zbiorą milion podpisów w co najmniej siedmiu krajach.
Europejska komisarz ds. równości Hadja Lahbib powiedziała po ogłoszeniu decyzji, że w Europie co roku dochodzi do niemal 500 tys. niebezpiecznych aborcji oraz że „bezpieczeństwo i wolność nigdy nie powinny zależeć od kodu pocztowego ani dochodu".
Aborcja jest legalna w większości krajów UE, jednak w niektórych państwach, takich jak Malta i Polska, obowiązują niemal całkowite zakazy. We Włoszech, gdzie aborcja jest legalna od 1978 roku, dostęp do bezpiecznego zabiegu różni się w zależności od regionu.
Oznacza to, że kobiety często podróżują w obrębie własnego kraju lub do innego państwa członkowskiego UE, aby uzyskać dostęp do bezpiecznej aborcji.
Choć działacze przyznali, że nie powstał nowy instrument prawny finansujący bezpieczne aborcje, Kovač stwierdziła, że Komisja przedstawiła „konkretną ścieżkę" dla przyszłej opieki.
'Historyczna' decyzja
Grupy proaborcyjne w Polsce przyjęły decyzję Komisji z zadowoleniem.
„Jestem bardzo zadowolony z tej decyzji — naprawdę zapisaliśmy się w historii," powiedział Mateusz Bieżuński, prawnik z Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny w Warszawie w rozmowie z agencją Reuters.
„Polskie kobiety wreszcie będą miały możliwość wyjazdu za granicę, skorzystania z legalnych usług — i zrobienia tego bezpłatnie," dodał.
Bieżuński zauważył, że właśnie kwestie finansowe były przez lata główną barierą uniemożliwiającą kobietom z obszarów wiejskich i mniej uprzywilejowanych wyjazd za granicę na takie zabiegi.
Grupy antyaborcyjne skrytykowały decyzję argumentując, że jest ona sprzeczna z wartościami chrześcijańskimi.
Skrajnie konserwatywna holenderska partia SGP wyraziła rozczarowanie decyzją Komisji, a eurodeputowany Bert-Jan Ruissen dodał, że to smutne, iż Komisja uległa „masowej kampanii i lobbingowi" My Voice, My Choice.
Polska organizacja prawnicza Ordo Iuris poddała w wątpliwość wiarygodność organizacji stojących za My Voice, My Choice i wskazała, że wiele z nich otrzymało finansowanie z UE.
Dyrektor ds. komunikacji w Ordo Iuris, Olivier Bault, w rozmowie z agencją Reuters, oskarżył Komisję o omijanie krajowego ustawodawstwa. „To kolejny przykład na to, że sama Komisja Europejska, która tak często mówi o praworządności, nie ma żadnego szacunku ani dla demokracji, ani dla zasad państwa prawa".
Prawo aborcyjne w Polsce

Źródło zdjęcia, LightRocket
Przez większość okresu PRL Polska miała jedne z najbardziej liberalnych regulacji aborcyjnych w Europie. Po 1989 roku sytuacja jednak szybko się zmieniła.
W 1993 roku, pod silną presją Kościoła katolickiego i w czasie pontyfikatu Jana Pawła II, wprowadzono niemal całkowity zakaz aborcji.
Kolejne zaostrzenie nastąpiło w 2020 roku, gdy Trybunał Konstytucyjny usunął przesłankę embriopatologiczną — podstawę niemal wszystkich legalnych zabiegów przeprowadzanych w Polsce do tego czasu.
Obecnie aborcja jest dopuszczalna wyłącznie w przypadku gwałtu, kazirodztwa lub zagrożenia życia bądź zdrowia kobiety.
Od tego momentu w polskich szpitalach odnotowano kilka zgonów ciężarnych kobiet, w wielu przypadkach związanych z odmową terminacji ciąży.
Śmierć Izabeli z Pszczyny była pierwszym przypadkiem publicznie wiązanym z orzeczeniem Trybunału z 2020 roku, choć prokuratura, kończąc śledztwo w 2023 roku, uznała, że wyrok nie miał wpływu na działania lekarzy.
Izabela, 30‑letnia kobieta w 22. tygodniu ciąży, trafiła do szpitala w Pszczynie po odejściu wód płodowych. Zarówno ona, jak i lekarze byli świadomi wad rozwojowych płodu, jednak decyzja o terminacji została odłożona.
Mniej niż 24 godziny później Izabela zmarła w wyniku wstrząsu septycznego.
Według rodziny, lekarze czekali na obumarcie płodu, obawiając się konsekwencji prawnych. Szpital utrzymywał, że decyzje medyczne były podejmowane z myślą o zdrowiu zarówno matki, jak i płodu.
Sąd Okręgowy w Katowicach zakończył postępowanie apelacyjne w sprawie trzech lekarzy obwinianych o doprowadzenie do śmierci 30‑letniej Izabeli, która zmarła w 2021 roku w szpitalu w Pszczynie.
Trzech lekarzy uznano za winnych w związku ze śmiercią Izabeli.
Wszyscy usłyszeli wyroki od roku do półtora roku więzienia, a dodatkowo każdy z nich otrzymał wieloletni zakaz wykonywania zawodu.
Narodowy Fundusz Zdrowia przeprowadził kontrolę i stwierdził liczne nieprawidłowości w opiece nad pacjentką, nakładając na szpital karę w wysokości 650 tys. zł.
Rzecznik praw pacjenta także uznał, że prawa Izabeli zostały naruszone, i zarekomendował opracowanie nowych procedur dotyczących wstrząsu septycznego oraz sytuacji zagrażających życiu lub zdrowiu kobiet w ciąży.
Przed wyborami w 2023 roku, centrowa koalicja rządząca w Polsce obiecywała, że odwróci najbardziej restrykcyjne elementy prawa aborcyjnego. Jednak wewnętrzne spory między jej różnymi frakcjami zablokowały te działania.
Wszelkie próby złagodzenia przepisów aborcyjnych przez parlament mogłyby również napotkać na weto prezydenta Karola Nawrockiego, wywodzącego się z konserwatywno‑nacjonalistycznego środowiska i wspieranego przez Prawo i Sprawiedliwość, partię stojącą za orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku.
W Unii Europejskiej równie restrykcyjne przepisy obowiązują jedynie na Malcie, gdzie zabieg jest możliwy wyłącznie w sytuacji poważnego zagrożenia życia.
Dodatkowy reportaż: Kamila Korońska
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez naszych dziennikarzy, używając przy tłumaczeniu narzędzi AI, jako część projektu pilotażowego.
Edycja: Kamila Koronska








