Przed 'Gorącą rywalizacją' była 'miłość chłopaków': czytelniczy fenomen z Azji

Źródło zdjęcia, Enid Din/@enid.din

Podpis zdjęcia, Rysunki fanów „Gorącej rywalizacji" - choć przedstawiają sceny z serialu - nawiązują do o wiele starszego, popularnego w Azji gatunku
    • Autor, Yang Tian
  • Czas czytania: 8 min

To stara jak świat historia: chłopak spotyka chłopaka.

Ich spojrzenia krzyżują się w zatłoczonym pomieszczeniu. Palce delikatnie muskają wspólną butelkę z wodą.

Z czasem sekretne schadzki przeradzają się w lata płomiennej, niezaprzeczalnej miłości. Para pije piwo imbirowe i je zapiekanki z tuńczykiem. Bezpieczną przystań znajduje w drewnianym domu na wsi.

Te nawiązania zrozumie każdy internauta śledzący z zapartym tchem romans między gwiazdami hokeja, Shane'em Hollanderem i Ilią Rozanowem, z serialu „Gorąca rywalizacja." Mają już wielbicieli w dziesiątkach krajów świata.

Anna przedstawia się jako „obsesyjna fanka" serialu. „Gorąca rywalizacja" przenosi ją w znajomy świat chińskich opowieści o miłości między mężczyznami, które czytała jako młoda dziewczyna.

Gatunek znany jest jako danmei: to chińskie słowo określa rozkoszowanie się pięknem. Jest częścią mającej rzesze fanów tradycji romansów gejowskich, które od dawna zaspokajają kobiece fantazje.

Według Anny „Gorąca rywalizacja" to „najlepszy zachodni program danmei, jaki widziałam od dawna".

Olbrzymi sukces serialu zaskoczył branżowych insiderów, krytyków, a nawet samych twórców i gwiazdy. Niespodziankę dla wielu - przynajmniej na Zachodzie - stanowił entuzjazm, z jakim intymny portret miłości dwóch mężczyzn przyjęły kobiety: heteroseksualne, queerowe, transpłciowe, zabiegane matki, córki i seniorki.

Jednak w Azji opowieści o męsko-męskich związkach mają długą historię. Subkulturowy gatunek znany jako „miłość chłopaków" (ang. Boys' Love, BL) od dekad jest dla fanów - zwłaszcza kobiet i osób LGBTQ+ - oazą romantycznej fantazji i ucieczką od rzeczywistości.

'To ich własny raj'

Anna zakochała się w historiach o „miłości chłopaków" jako nastolatka. Mówi, że „Gorąca rywalizacja" ma z nimi wiele wspólnego.

„Tak, seks jest gorący, ale wyjątkowy jest sposób, w jaki pokazano intymność i życie wewnętrzne postaci. Myślę, że to dlatego ja i wiele kobiet to uwielbiamy – chodzi o ten powolny rozkwit emocji".

W gatunku najbardziej podoba jej się „czułość, tęsknota i emocjonalna więź między głównymi bohaterami".

Źródło zdjęcia, Po/@polarts_

Podpis zdjęcia, Niezapomniane spotkanie między serialowymi Shane'em i Ilią

Do świata japońskiej mangi gatunek dotarł w latach 70. XX wieku. Z czasem ewoluował w tzw. yaoi: komiksy, pisarstwo i sztukę poświęcone miłości między mężczyznami. Tworzą i oglądają je głównie kobiety.

Niektórzy fani „Gorącej rywalizacji" z humorem opisują serial - częściowo finansowany ze środków publicznych - jako „yaoi dotowane przez kanadyjski rząd".

„W serialu pojawiają się wątki często występujące w [yaoi]: pragnienie swobodnej miłości - mimo zinternalizowanej homofobii - i kontrast między... delikatnymi emocjami a hipermęskim otoczeniem," mówi Chicca, ilustratorka i fanka opowieści o „miłości chłopaków".

Chicca przedstawia sceny z „Gorącej rywalizacji" na rysunkach w stylu japońskiej mangi. Enid, ilustratorka z Filipin, stworzyła też wersję anime. Skłoniło ją do tego poczucie, że „chce tego, co mają" bohaterowie. Jak sama mówi, to właśnie dlatego stała się fanką historii o męskiej miłości.

Przez dekady rozprzestrzeniały się one na forach internetowych, zyskując oddanych fanów w całej Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej. W regionie nie brakuje konserwatywnych kultur, w których miłość LGBTQ+ nadal jest narażona na stygmatyzację.

W Chinach kobiety tworzące gejowską erotykę bywały aresztowane za łamanie cenzury. To spychało gatunek jeszcze głębiej pod ziemię, na tajne platformy i ukryte wątki dyskusyjne.

Fani mogą tam zatracić się w przeróżnych pisanych przez siebie historiach miłosnych. Może się w nich pojawić niewinne uczucie między licealistami, namiętne pojedynki mistrzów sztuk walki lub zakochane duchy, które zyskują szansę na wieczne szczęście.

Źródło zdjęcia, Enid Din/@enid.din

Podpis zdjęcia, Ilia i Shane w domu na wsi. Rysunek inspirowany japońskim anime

Dr Aiqing Wang - dziś wykładowczyni chińskiego na University of Liverpool - wspomina, że gdy była nastolatką, opowieści o „miłości chłopaków" otaczała kusząca, stylowa aura. Wang porównuje ich czytanie i pisanie do bycia częścią tajnej społeczności.

Historie o męskich parach dały jej i przyjaciółkom przestrzeń, w której same decydowały o tym, co sprawia im przyjemność i poprawia nastrój.

Pisząc, powoływały do życia mężczyzn i relacje, które pragnęły zobaczyć, ale których „nie mogły mieć naprawdę".

„Choć ukazuje męskie postacie, [gatunek] potrafi też przedstawić kobiecy punkt widzenia i podważać tradycyjne normy dotyczące kobiet," mówi Wang.

Dla kobiet „to ich własny raj… bezpieczny, idealny świat, które tworzą same dla siebie i w którym mogą doświadczać radości".

Jak mówi dr Wang, dorastające w bardziej konserwatywnych społeczeństwach Azjatki zwykle rozpoczynają życie seksualne później niż zachodnie rówieśnice. Historie o „miłości chłopaków" - i wrażliwi mężczyźni, których ukazują - pozwalają im cieszyć się seksem w „bezpieczny sposób".

To poczucie bezpieczeństwa wynika również z równości, jaka cechuje queerowe romanse. Nie ma w nich sztywnych ról płciowych i stereotypów znanych z damsko-męskich historii miłosnych.

„Skupiają się wyłącznie na emocjonalnej dynamice między postaciami, ich wrażliwych punktach i psychologicznej głębi," mówi Chicca.

W „Gorącej rywalizacji" mamy też domieszkę sportowej walki. To kolejny powód, dla którego serial o Shane'ie i Ilii tak bardzo podoba się długoletnim fanom historii o „miłości chłopaków".

„Mamy tam napięcie i rywalizację między bohaterami," dodaje Enid. „Do tego romans, który uwielbiam".

Moc 'miłości chłopaków'

Opowieści o „miłości chłopaków" uznaje się często za przestrzeń literacką tworzoną dla kobiet przez kobiety. Jednak gatunkiem interesuje się coraz więcej pisarzy i czytelników LGBTQ+, którzy nie znajdują dla siebie miejsca w kulturze głównego nurtu.

Jak mówi dr Sam Chan - wykładowca kultur cyfrowych na University of Sydney, wyspecjalizowany w tematyce płci i seksualności - dla odbiorców LGBTQ+ historie o „miłości chłopaków" to nie tylko fantazje czy wyraz aspiracji. W ich przypadku fikcja przenika się z życiowymi doświadczeniami.

Źródło zdjęcia, Sabrina Lantos/HBO Max

Podpis zdjęcia, Connor Storrie i Hudson Williams w jednej z wielu zmysłowych scen z „Gorącej rywalizacji"

Gdy osoby LGBTQ+ nie mają wokół siebie wzorców do naśladowania, mają nadzieję, że zobaczą je w filmach lub telewizji, wyjaśnia dr Chan. Niektórzy znajdują w fikcyjnych romansach „pewnego rodzaju siłę lub źródło życiowej inspiracji," dodaje.

Osoby LGBTQ+ „myślą po pierwsze o tym, czy te historie są autentyczne, czy mogą im pomóc w życiu lub sprawić, że poczują się lepiej w heteronormatywnym, konserwatywnym społeczeństwie," mówi dr Chan.

W tym tkwi siła „Gorącej rywalizacji" i opowieści o „miłości chłopaków": pokazują, jak może wyglądać miłość między osobami żyjących na peryferiach społeczeństwa.

Utwierdzają odbiorców w wierze, że pewnego dnia zbudują własną wersję wiejskiej idylli Shane'a i Ilii. Dają im to, czego pragnie wiele marginalizowanych społeczności: nadzieję.

Gejowska miłość (i seks) się sprzedaje

Azjatycki przemysł rozrywkowy od dziesięcioleci dostrzega rynkowy potencjał „miłości chłopaków". Fala filmowych i telewizyjnych adaptacji zwróciła uwagę na ten niegdyś niszowy gatunek.

W samej Tajlandii to dziś branża warta wiele milionów dolarów. Szacuje się, że do końca 2025 r. wygeneruje ponad 4,9 miliarda bahtów (około 550 miliona złotych) przychodu.

Chińskie platformy streamingowe nabyły prawa do adaptacji kilkudziesięciu powieści danmei. Najdroższe sprzedano za blisko 40 milionów juanów (około 20,8 miliona złotych). Fenomen dał początek karierom niektórych z największych chińskich gwiazd ekranu.

Źródło zdjęcia, Chicca Art/@chicca_art

Podpis zdjęcia, Oko w oko: rysunek wzorowany na słynnym serialowym plakacie

W Tajlandii zalegalizowano niedawno małżeństwa osób tej samej płci. Natomiast w Japonii i Korei homoseksualizm często nie jest otwarcie akceptowany. Fanom nie przeszkadza to jednak w udostępnianiu w mediach społecznościowych setek zdjęć, rysunków i rolek inspirowanych „Gorącą rywalizacją".

Program nie był oficjalnie emitowany w Japonii i Korei Południowej. Jednak oddani fani przetłumaczyli na koreański szereg wywiadów z gwiazdami serialu, Hudsonem Williamsem i Connorem Storrie.

Dzięki wyczuwalnej chemii para aktorów znalazła rzeszę fanów w Wietnamie i na Filipinach. Niektórzy z nich wykupywali billboardy LED i organizowali imprezy w stylu „Gorącej rywalizacji", by uczcić urodziny Williamsa i Storrie.

Choć widoczność osób LGBTQ+ i mniejszości w Hollywood gwałtownie dziś spada, przełomowy sukces „Gorącej rywalizacji" dowodzi, jak wielu widzów mogą przyciągnąć szczere historie o queerowych parach - ale także uniwersalne, ujmujące opowieści o ludzkich losach.

Wygląda na to, że entuzjazm nie słabnie. Drugi sezon „Gorącej rywalizacji" ma się ukazać dopiero w 2027 roku - ale fani gromadzą się już w uniwersum „miłości chłopaków", by przetrwać suszę.

Media społecznościowe zalewa fala rekomendacji seriali i opowiadań o zakochanych w sobie mężczyznach.

„Czasami wystarczy po prostu zobaczyć coś, czego jeszcze nie doświadczyłeś lub na co jeszcze nie jesteś gotowy," mówi Anna.

„To daje nadzieję i wzrusza".

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, w ramach projektu pilotażowego.

Edycja: Joanna Kozłowska