Francja chce wzmocnić arsenał nuklearny i osłonić parasolem sojuszników - w tym Polskę
Źródło zdjęcia, Getty Images
- Autor, Hugh Schofield
- Stanowisko, Korespondent BBC News w Paryżu
- Czas czytania: 4 min
Francja zamierza rozbudować arsenał jądrowy i rozszerzyć parasol nuklearny na inne kraje europejskie, w tym Polskę. To ważny krok w rozwoju francuskiej polityki obronności.
Jak wyjaśnił prezydent Emmanuel Macron w przemówieniu w Bretanii, zmiany stanowią reakcję na coraz bardziej niestabilne otoczenie strategiczne.
„Następne 50 lat będzie erą broni jądrowej," powiedział.
Macron przemawiał do oficerów marynarki wojennej, stojąc przed okrętem podwodnym o napędzie atomowym w bazie Ile Longue niedaleko portu w Breście. Dodał, że liczba francuskich głowic jądrowych zostanie zwiększona z obecnego poziomu około 300.
Zapowiedział też, że w 2036 roku zwoduje nowy okręt podwodny z napędem atomowym, który otrzyma nazwę Niepokonany.
Macron dodał, że osiem innych krajów w Europie – Polska, Wielka Brytania, Niemcy, Holandia, Belgia, Grecja, Szwecja i Dania – zgodziło się wziąć udział w zaproponowanym przez Paryż „zaawansowanym odstraszaniu".
Do decyzji odniósł się polski premier Donald Tusk, pisząc na portalu X: „Zbroimy się z przyjaciółmi, aby wrogowie nie ośmielili się nas zaatakować."
Według Macrona osiem państw, w tym Polska, mogłoby brać udział w ćwiczeniach z użyciem francuskiej broni nuklearnej odpalanej z powietrza - tzw. force de frappe. Francja mogłaby też rozmieścić bombowce nuklearne w bazach lotniczych na terytorium sojuszników.
Umożliwiłoby to francuskim Strategicznym Siłom Powietrznym (FAS) „rozprowadzenie [sił] w głąb kontynentu europejskiego... i skomplikowanie przez to kalkulacji naszych przeciwników," wyjaśnił prezydent Francji.
Dodał, że w ramach nowej doktryny nuklearnej Paryża sojusznicy uczestniczyliby też w rozwoju zdolności „pomocniczych": kosmicznych systemów alarmowych, pocisków dalekiego zasięgu oraz systemów obrony powietrznej umożliwiających zestrzeliwanie dronów i pocisków.
Źródło zdjęcia, Getty Images
Według francuskich władz koncepcja „zaawansowanego odstraszania" to najważniejsza zmiana w strategii Paryża od 1960 r. Jednak obecna koncepcja zachowuje wiele z tej zdefiniowanej przez ówczesnego prezydenta Charlesa de Gaulle'a.
Kraje partnerskie nie otrzymają jasnych gwarancji, a jedyną osobą decydującą o tym, kiedy użyć broni jądrowej, będzie prezydent Francji.
Celem jest przekonanie potencjalnych przeciwników, że „jeśli odważą się zaatakować Francję, zapłacą cenę nie do udźwignięcia," powiedział Macron.
Do tej pory Paryż celowo nie precyzował, co uważa za swoje „żywotne interesy", do obrony których byłby gotowy użyć broni nuklearnej.
W ostatnich latach francuskie władze sugerują, że do „żywotnych interesów" mogą należeć także interesy w Europie. Ogłoszenie przez Macrona planu „zaawansowanego odstraszania" wydaje się wpisywać w tę samą koncepcję – choć zgodnie z ogólną teorią odstraszania nic nie zostało sprecyzowane.
Trzymając się tej samej zasady, Macron ogłosił, że Francja nie będzie już ujawniać liczby głowic jądrowych, którymi dysponuje.
Paryż zawarł już umowę o współpracy z jedyną oprócz siebie potęgą jądrową w Europie – Wielką Brytanią. Niedawno brytyjscy urzędnicy po raz pierwszy wzięli udział w ćwiczeniach francuskiego FAS.
Niedługo po przemówieniu Macrona Francja i Niemcy wspólnie ogłosiły też plan „bliższej współpracy" w dziedzinie odstraszania nuklearnego.
Paryż i Berlin „podejmą w tym roku pierwsze kroki, obejmujące udział Niemiec we francuskich ćwiczeniach nuklearnych... oraz rozwój potencjału konwencjonalnego wraz z europejskimi partnerami," czytamy w tekście podpisanym przez Macrona i kanclerza Niemiec Friedricha Merza.
„Ta współpraca będzie uzupełniać, a nie zastępować odstraszanie nuklearne w ramach NATO," dodaje tekst.
Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, w ramach projektu pilotażowego.
Edycja: Joanna Kozłowska
Najważniejsze Wiadomości
Polecane przez redakcję
Najczęściej czytane
Treść nie jest dostępna